Portal giełdy ładunków i transportu Cargo.PL

Oczekiwania vs. rzeczywistość. Młody kierowca ciężarówki szczerze o tym, z czym musiał się zmierzyć podczas kilku lat pracy za kierownicą [FELIETON]

ograniczikipredkosc

Zdarza się, że jeśli marzymy o czymś całe życie, nasze wyobrażenia mijają się z rzeczywistością! Bo czy zawód kierowcy ciężarówki jest tak bajkowy, jak niektórzy go malują? Wiatr we włosach, piękna muzyka silnika i jazda w stronę zachodzącego słońca? Nie zawsze! Swoje oczekiwania musiał zrewidować także Damian współprowadzący fanpage Brothers Kamil & Damian. Historie z tras. Zgodził się opowiedzieć nam o tym, co najbardziej go zaskoczyło oraz z czym musiał się zmierzyć, zaczynając pracę jako kierowca ciężarówki. Zapraszamy do lektury. 

Najpierw jest impuls… Jedna chwila wywołana krótką rozmową lub zwykłą przejażdżką… Później iskra, która odpala się w składzie prochu, jakim jesteś, i następuje eksplozja. Już wiesz, że odkryłeś swoje przeznaczenie… Tym przeznaczeniem jest praca jako kierowca ciężarówki!

Ilu z Was tak miało, że po pierwszej wizycie w kabinie traciliście głowę bez reszty dla tych stalowych potworów?

Moja przygoda z ciężarówkami, jak i pracą kierowcy, zaczęła się identycznie… Od pierwszej trasy, pierwszego warkotu silnika oraz namiętnej pracy skrzyni ZF w MAN-ie F2000.
Ale żeby znaleźć się tu, gdzie teraz jestem, musiałem przebyć długą drogę… Od szczyla po zawodowego kierowcę. Dziś opowiem Wam więc o skrawku mojego świata. Będą to dwa spojrzenia na rzeczywistość – z prawego fotela na lewy.

Pracę kierowcy wyobrażałem sobie dość banalnie – jak to 13-latek. Zwiedzanie świata, jazda dużą ciężarówką („Jaka frajda! Też tak chcę!’”). A kiedy mogłem pierwszy raz poprowadzić ciężarówkę! Jaka to była radość! Myślałem sobie: „To wcale nie jest takie trudne, dam sobie radę na pewno!”

Kilka lat później życie skorygowało moje myślenie o 120%. Okazało się, że obowiązkiem kierowcy nie jest tylko jeżdżenie z punktu A do punktu B, ale także rozplanowanie trasy, zabezpieczenie towaru itd. Już po pierwszym wyjeździe zrozumiałem znaczenie powiedzenia „Nie żałuj synu tego chleba, bo to nie są drzwi do nieba”. Konfrontacja z brutalną rzeczywistością nie należała do najprzyjemniejszych. Niestety na kursie prawa jazdy nawet w połowie nie przygotują Was do tego, z czym musicie się zmierzyć na początku swojej kariery zawodowej – pierwszy wasz wyjazd zweryfikuje, czy odległe marzenie będzie błogosławieństwem, czy tylko pieniędzmi wyrzuconymi w błoto i gorzkim rozczarowaniem…

O czym nie wiedziałem, zaczynając pracę jako kierowca?

Sucha teoria na kwalifikacji i kilkanaście godzin na kursie prawa jazdy w żaden sposób nie przygotowały mnie na to, z czym musiałem się zmierzyć jako kierowca. Dodam, że zaczynałem od razu na trasach międzynarodowych, więc było znacznie trudniej. Przecież nikt nie będzie słuchał tłumaczeń, że to twój pierwszy samodzielny wyjazd! Jesteś zawodowym kierowcą? Masz uprawnienia? Więc nikogo to nie obchodzi.

Jednak zaczynając jazdę na ciężarówkach, miałem o tyle prościej, że wcześniej dwa lata pracowałem na busach. Nic nadzwyczajnego, dziesięciopaletowa Masterka była dla mnie jednak przepustką do zawodu. Na prawko C+E musiałem zarobić ciężką pracą. Ciągłe expresy, nieprzespane noce i oddech spedytora na plecach. Bo kto z młodych i nieopierzonych żółtodziobów driverki potrafił zaśmiać się prosto w twarz spedytorowi lub olać jego poganianie?

Zaczynałem jeździć na Anglię, a pierwszy wyjazd był dla mnie prawdziwym sprawdzianem. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem CMR, nie widziałem, z czym to się je, gdzie jakie dane się wpisuje oraz z czym się może wiązać jego złe wypełnienie. Że pieczątka jest aż tak istotna? Czytelny podpis? Dokładna ilość towaru? Adnotacja, że towar zabezpiecza załadowca?…

Liczy się szacunek

Kolejna kwestia, jakiej musiałem się nauczyć, to współpraca ze spedytorem. Wszystko zależy od tego, na jakiego człowieka się trafi. Pamiętajmy, że aby obu stronom dobrze się pracowało, to musi być SZACUNEK! Kierowca i spedytor są jak działający organizm. Jeśli my, ciało, nie mamy rozwiązania problemu, to szukamy go w mózgu, czyli zwracamy się do spedytora. I to on ma za zadanie poruszyć niebo i ziemię, by nagle znalazły się np. 2 zaginione palety lub dostać potwierdzenie, że je anulowano. Ja na szczęście od 4 lat nie mogę narzekać na spedytorów, z którymi współpracowałem – relacje te wspominam bardzo miło, trafiałem na wspaniałych ludzi.

Od zabezpieczenia ładunku zależy życie

Kolejnym ważnym i o wiele bardziej respektowanym niż na busach tematem jest zabezpieczenie ładunku. Każdy z nas widział, jak zabezpieczał towar wujek, brat czy ojciec – ktoś, kto zabierał nas w trasy, byśmy fajnie spędzili czas. Czy podczas pierwszego samodzielnego załadunku w życiu wyda Wam się to aż tak łatwe i banalne? Podejrzewam, że nie. Jest tak duża różnorodność towarów, że często nie spodziewalibyśmy się, że coś takiego można przewozić: od kartonów po stal, od stali po mauzery z cieczą, od cieczy po maszyny rolnicze i budowlane. Każdy nowy ładunek uczył mnie i uczy nadal czegoś nowego. Ostatnio pierwszy raz wiozłem traktory z Hiszpanii tandemem i dzięki Bogu przypomniałem sobie, jak zabezpiecza się takie maszyny na lawetach! Tak, podejrzeć coś i zastosować to żaden wstyd! Ważne, by ładunek był bezpieczny i nie stwarzał zagrożenia dla nas i dla innych uczestników ruchu drogowego.

Pierwsze miesiące w transporcie ciężarówką były dla mnie okresem intensywnej nauki. Każdy ładunek był inny, miał inne punkty zaczepienia i inaczej trzeba było się za niego zabrać. Czasami jednak mimo prawidłowego zabezpieczenia, coś może pójść nie tak. Zdarza się, że błąd kogoś innego może skończyć się dla nas dość poważnie. Wspominałem o przewozie stali. Ostre hamowanie i 12 pasów po prostu pękło jak nitki, a sześciometrowe profile stalowe z impetem przesunęły się do przodu. W takiej sytuacji rodzą się pytania: czy gdybym dał więcej pasów, to by się to nie stało? Może można było tego uniknąć? Niby jak? Walić w osobówkę? A gdybym kogoś zabił? Musicie się nauczyć, że każdy towar jest inny i że do każdej dostawy trzeba podchodzić indywidualnie.

Z początku wielka niewiadoma: tachograf

Tachograf. To urządzenie – teraz banalne w obsłudze – na początku mnie zaskoczyło! Niby podstawy czasu pracy kierowcy i obsługi tacho poznałem na kursie, ale uwierzcie: to nijak ma się do rzeczywistości. Nie mieliście nigdy tak, że te wszystkie cyferki zrobiły Wam zamęt w głowie i nie wiedzieliście, czy aby na pewno dobrze kminicie? Mimo iż wcześniej obsługa tacho wydawała się jedną z prostych czynności związanych z czasem pracy! Wiadomo, że jeśli coś nazywamy pracą, to nią jest, ale już dodać w to jeszcze okres prowadzenia 9 godzin, który mamy prawo wykorzystać w np. 15 godzin czasu pracy – nie jest już takie logiczne! Na początku musiałem pytać o to osoby starszej stażem. Na szczęście z czasem obsługa tachografu, jak i jego reguły, wejdą Wam w nawyk – im częściej będziecie wykonywać tę czynność, w praktyce codziennie, to tym bardziej utrwali Wam się to w głowie. Lepiej na początku pytać doświadczonych kolegów o ich opinie w planowaniu czasu pracy niż udawać, że wszystko się wie, a później płacić mandaty.

Jaka duża maszyna!

I chyba najważniejsze: ogarnięcie gabarytów pojazdu. Przyznam szczerze: pierwszy raz po zapakowaniu się do auta bałem się ruszyć z parkingu. Miejsca było od cholery, a ja nadal myślałem, że o coś zaczepię… Pamiętam również, jak podśmiewali się ze mnie doświadczeni koledzy. „Patrz, jaki młody wystraszony!” Wtedy jechałem do Włoch i miałem cztery rozładunki. A że włoskie miasteczka do najszerszych nie należą, to zabawy było co niemiara… Poza tym wpakowałem się w góry w środku nocy i prawie zaklinowałem się na ostrym zakręcie.

Czy jestem z tego dumny? Nie! Chce Wam pokazać, że początki są ciężkie. Pamiętajcie, że nie każdą drogą da się pojechać ciężarówką, więc wybierajcie tylko te główne, mimo iż spedytor może mówić, że „duże tam jeżdżą”. Może i jeżdżą, ale tylko jeśli kierowcy są bardziej doświadczeni niż nowicjusze w pierwszej trasie. Poza tym trzeba mieć na uwadze, że te auta nie ważą kilka, tylko kilkadziesiąt ton! Nie zatrzymają się dęba, jak naciśniemy hamulec, a z górki pójdą jak taran, jeśli nie będziemy mieć nad nimi kontroli. To auto ma słuchać Was, a nie Wy auta (choć te nowoczesne pojazdy już niedługo będą z nami prowadzić dialogi :) ). Tak samo przy cofaniu: lepiej wyjść dwa razy więcej niż później płacić za to, że się uszkodziło auto sobie czy komuś. Cofanie pod rampę każdy opanuje we własnym czasie, innym przychodzi to szybciej, a innym wolniej. Całe życie będziemy czegoś doświadczać czy coś robić po raz pierwszy i nie zawsze w udany sposób, trzeba się z tym liczyć również w transporcie.

Pierwszy wyjazd: oczekiwania vs. rzeczywistość

Wyobrażamy to sobie tak: wsiądziemy za kółko, odpalimy silnik i nic nas nie będzie obchodzić. Też tak mieliście? Ja niestety tak. I musiałem przełknąć gorzką pigułkę, jaką zaserwował mi pierwszy wyjazd.

O czym mówię? Będziecie zdziwieni, ale o tęsknocie. Tyle niepewności i podekscytowania jest za pierwszym razem, że nie zdajemy sobie z tego sprawy, kiedy dopadnie nas pierwsze załamanie. Wtedy w gardle nas ściska, a oczy robią się szkliste.

Są ludzie, których nie obchodzi, co dzieje się w domu. Chcą jak najszybciej uciec i nie przejmować się rodziną z prostego powodu: albo mają złe relacje, albo są w rodzinie samotni. Może uważają, że nikt im do szczęścia nie jest potrzebny? Jakie to złudne myślenie! Też tak myślałem, ale pierwszy wyjazd na kilka tygodni ostro zweryfikował moje przywiązanie do rodziny i przyjaciół. W takich chwilach, gdy jest nam ciężko, gdy mamy problemy i nie mamy do kogo gęby otworzyć, to wtedy uświadamiamy sobie, że rodzina jest jak najbardziej pożądana, że bliskość, jaka nas z nią łączy, nie patrzy na odległość.

W tej pracy będziecie potrzebować oparcia. Choćby nie wiem, jakimi twardzielami byście byli to i tak zdarzy się coś, co podłamie Was na tyle, że będziecie potrzebować ciepłego słowa od kogoś, kto jest dla was cholernie ważny…

Jak z tym walczyć i nie zwariować? Nie da się. Przyjdzie czas, że przywykniecie do samotności w trasie. Mi zajęło to rok. Nie był to łatwy rok: ponieważ w dzień wyjazdu biłem się z myślami, z jednej strony nie chciałem wyjeżdżać, bo wiedziałem, że będę przeżywał katusze, ale z drugiej zaś strony wiedziałem, że jeśli nie będę jeździł, to będę cholernie nieszczęśliwym człowiekiem! Dlatego jeśli czujecie, że to jest TEN zawód, musicie sobie przetłumaczyć, że tęsknota nie jest niczym złym, jednak nie możecie dać temu uczuciu wygrać.

Podsumowanie po czterech latach

Jeśli miałbym podsumować swoje postępy na przestrzeni czterech lat pracy zawodowej, muszę przyznać, że nauczyłem się całkiem sporo, zdobyłem nowe doświadczenie, które przydaje mi się każdego dnia mojej pracy. Mogę powiedzieć, że jestem dumny z tego, jaką pracę wykonuję, choć czasami jest to niewdzięczna praca. Tysiące kilometrów od domu, rzadkie widywanie rodziny – to wszystko działa na człowieka w ten sposób, że „dziczeje”. Choć na mnie wpłynęło to w pozytywny sposób. Ta praca nauczyła mnie samodzielności oraz odpowiedzialności; zmieniła mój charakter na ogromny plus! Stałem się bardziej otwarty i nie wstydzę się tak nowo poznanych ludzi jak przed czterema lat. Chętniej wyrażam własne zdanie, jestem asertywny – a to ogromny sukces dla nieśmiałego niegdyś człowieka! Moje umiejętności prowadzenia też są o wiele większe, jeżdżę płynniej i bezpieczniej.

Jeśli mogę coś doradzić początkującym kierowcom… Pewnie niewielu się ze mną zgodzi, ale ja zaczynałem swoją przygodę z transportem na busie. Nie żałuje tych dwóch lat expresów i nieprzespanych nocy, ponieważ dzięki małym gabarytom auta bezstresowo poznałem całą Europę od podszewki. Dlatego zanim Wam stuknie 21 latek, radziłbym usiąść za kierownicę busa, by poznać całą tą otoczkę transportu, jak się to odbywa od załadunku do rozładunku oraz wciągnąć się w ten cykl, jakim jest kilkutygodniowa podróż.

Oczywiście nie krytykuje tu kolegów, którzy zaczynali lub chcą zacząć od razu na dużym aucie. Każdy ma prawo wyboru i to jakiego Wy dokonacie, zależy wyłącznie od Waszych możliwości i chęci. Jeśli chcecie zacząć pracę jako kierowca ciężarówki wcześniej niż po ukończeniu 21 roku życia, musicie wydać na to trochę więcej pieniędzy. Natomiast jeśli na to Was nie stać, uważam, że jazda busem przez pierwszy rok będzie bardzo pożyteczna. Wtedy i kasa się znajdzie, nie tylko na prawko, a poza tym będziecie bogatsi o nowe doświadczenie!

Poza tym nie załamujcie się pierwszymi niepowodzeniami – początki będą ciężkie. To próba własnych sił i charakteru, Waszego zapału do uczenia się na własnych błędach oraz przekraczania swoich własnych barier. Nie bójcie się pytać doświadczonych kolegów o radę, ponieważ kto pyta, nie błądzi; możecie tylko na tym zyskać. Ale i nie wierzcie we wszystkie głupoty, jakie przekazują Wam inni. Nie przejmujcie się pod żadnym pozorem barierą językową, ponieważ to żadna przeszkoda – nie da się znać każdego języka, więc czasami trzeba improwizować :) Nauczcie się podstawowych słówek, a resztę po prostu pokażcie w smsie i problem sam się rozwiąże. Bądźcie otwarci i podchodźcie do ludzi z uśmiechem, moim zdaniem to jest klucz do dobrej komunikacji za granicą.

Czy mogę coś jeszcze dodać? Jedynie „powodzenia”, by wasze marzenie o byciu zawodowym kierowcą wkrótce się spełniło!

Autor: Damian Pruchnicki, Brothers Kamil & Damian. Historie z tras.

***

Przeczytaj także:

„Praktycznie cały transport krajowy w Polsce jest patologiczny i prędko to się nie zmieni” – kierowca o problemach polskiego transportu [FELIETON]

Komentarze

Na razie nie ma komentarzy


Twój komentarz

Jeśli chcesz napisać komentarz, zaloguj się:

lub zarejestruj się.

Aktualności

inteligentne-systemy

Jakie ograniczenia czekają tirowców od nowego roku? Ostre przepisy regulujące normy emisji spali

Europa wydaje wojnę zanieczyszczeniom powietrza. Coraz więcej metropolii przygotowuje się do wprowadzenia ostrzejszych przepisów regulujących normy emisji spalin, wprowadzając szereg ograniczeń dotyczących wjazdu do poszczególnych rejonów. Jak łatwo przewidzieć, znacząco utrudni to pracę kierowcom ciężarówek. W jaki sposób będą działać te regulacje oraz gdzie i na co powinni zwracać uwagę nasi tirowcy, jeżdżący do europejskich miast?

2018-09-19
0
jak-zatrudnic-kierowce-z-ukrainy

Aż 2/3 kierowców z nadwagą i ryzykiem wystąpienia chorób serca. Kierowcy wiedzą, jak dbać o zdrowie, ale tego nie robią [RAPORT]

Szacuje się, że w Polsce jest ok. 700 000 kierowców zawodowych. Aż 2/3 z nich cierpi na nadwagę i otyłość, a to prosta droga do zawału. To jednak nie koniec zatrważających faktów płynących z «II raportu o stanie zdrowia i sposobie żywienia kierowców zawodowych» wydanego przez Fundację Truckers Life. W 90% przypadków sposób odżywiania truckerów jest po prostu zły. A przecież od stanu zdrowia kierowców może zależeć życie nas wszystkich.

2018-09-19
0