Portal giełdy ładunków i transportu Cargo.PL

Czy sojusz 9 państw zagraża polskim przewoźnikom? [KOMENTARZ EKSPERTA]

shutterstock_150105962

Sojusz 9 państw europejskich nie powinien pozostawiać złudzeń: bogate kraje rozpoczynają walkę z firmami z Europy Środkowo-Wschodniej. Okazuje się, że stanowimy dla nich zbyt wielką konkurencję, którą można ukrócić jedynie podejmując określone kroki formalne.

Porozumienie podpisane przez przedstawicieli Francji, Niemiec, Austrii, Belgii, Danii, Włoch, Luksemburga, Szwecji oraz Norwegii w teorii ma służyć walce z dumpingiem socjalnym. Sygnatariusze zapowiedzieli ostrzejszą walkę z nieuczciwą konkurencją, do jakiej zaliczają firmy z Polski, Węgier, Czech czy Rumunii. Priorytetem stanowi tu również zapewnienie równych praw kierowcom. Planowane rozwiązania mają im umożliwić m.in. spędzanie weekendów w domach, zostaną ponadto stworzone bardziej sprecyzowane wymogi dla przewozów do 3,5 tony.

Tego rodzaju zmiany wieszczą niezbyt kolorową przyszłość wolnemu rynkowi przewozów drogowych w Europie. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi wcale o ochronę praw pracowniczych, a zwiększenie konkurencyjności firm z państw starej Unii.

O zdanie w tej sprawie zapytaliśmy Macieja Wrońskiego, Prezesa Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”.

Redakcja: Co sojusz 9 państw może oznaczać dla polskich przewoźników? Jaki scenariusz Pan przewiduje?

Maciej Wroński: Ten sojusz oznacza tak naprawdę zdjęcie maski. Działania, o których mowa są realizowane już od dwóch lat. Rozpoczęły to Niemcy, później włączyły się takie państwa jak Norwegia, Francja, Austria, Włochy oraz Holandia. Ten sojusz oznacza także, że gra przeciwko polskim przewoźnikom – odbywająca się pod hasłami socjalnymi, z którymi tak naprawdę bardzo trudno polemizować – będzie prowadzona bezpardonowo „na wielu fortepianach”. Dam tu przykład. Niezależnie od wprowadzenia rozwiązań prosocjalnych związanych z płacami, które mają być zalegalizowane przez Unię Europejską w rewizji dyrektywy o delegowaniu, trwają prace nad zmianą dyrektyw dotyczących harmonizacji przepisów o ubezpieczeniach społecznych. Pojawiają się tu pomysły, aby pracodawca, który deleguje pracowników (czytaj: także kierowców; choć my nie zgadzamy się z definicją, według której kierowca jest pracownikiem delegowanym), opłacał ubezpieczenie społeczne na terenie tych państw, w których przebywa pracownik. Jeśli ta propozycja towarzysząca harmonizacji przepisów ubezpieczeń społecznych dojdzie do skutku, w przypadku kierowcy, który w przeciągu miesięcznego okresu rozliczeniowego może przebywać na terenie pięciu różnych państw, konieczne będzie jednoczesne odprowadzanie składek do wszystkich tamtejszych ZUS-ów. Zgroza!

Czyli oznacza to przede wszystkim wzrost kosztów oraz nowe wymagania formalne, którym będą musieli sprostać przewoźnicy?
Oczywiście. Większe firmy będą musiały zatrudniać dodatkowych pracowników, nawet całe działy. Poza tym nie wyobrażam, w jaki sposób mały przewoźnik, który często jeździ sam i posiada dwa czy trzy pojazdy, poradzi sobie z tematem składek na ubezpieczenie społeczne we Francji, Niemczech, Holandii czy innym państwie. Na co dzień koncentrujemy się na tych najbardziej nośnych sprawach dotyczących delegowania, tymczasem w tle, w Unii Europejskiej, w głowach ministrów transportu i ministrów pracy rodzą się coraz to nowe pomysły, w jaki sposób wyrzucić nas z unijnego rynku. W związku z tym deklaracja dziewięciu państw oznacza tak naprawdę odsłonięcie kurtyny, ujawnienie się, sformalizowanie prowadzonej od dawna polityki. Nie kryje się z tym m.in. francuski minister transportu, Alain Vidalies, który stwierdził, że chodzi również o ochronę konkurencyjności ich przedsiębiorstw.

Spójrzmy na to jednak z drugiej strony. Czy nie jest to dobra wiadomość dla kierowców? W końcu jednym z głównych założeń jest ochrona ich praw oraz zwiększenie zarobków.
W rezultacie wprowadzanych zmian pensje kierowców mogą być wyższe – ale tylko na papierze. Trzeba tu myśleć w trybie przyczynowo-skutkowym, patrzeć nie tylko na pojedyncze drzewa, ale na cały las. Cóż z tego, że będą mieli prawnie zagwarantowanych tysiące przywilejów, skoro znaczna część z nich straci pracę? Pieniądze nie biorą się z nieba. Trzeba będzie je komuś wyjąć z kieszeni, aby zapłacić komuś innemu. Zabierzemy te pieniądze konsumentowi, czyli także samemu kierowcy. Nawet jeśli znajdzie się w gronie tych szczęśliwców, którzy zachowają pracę, będzie musiał się liczyć z wyższymi cenami towarów.

Komentarze

Na razie nie ma komentarzy


Twój komentarz

Jeśli chcesz napisać komentarz, zaloguj się:

lub zarejestruj się.

Aktualności

173161620_2808720396006399_8633036104631496503_n

Na polskiej A4 patrol kontroli transportu z Wrocławia zatrzymał ciężarówkę

Na polskiej A4 patrol kontroli transportu z Wrocławia zatrzymał ciężarówkę litewskiego przewoźnika w celu kontroli. Po rozładunku w Polsce kierowca – obywatel Białorusi – wyjechał w kierunku Niemiec. Mężczyzna pachniał wyraźnie alkoholem. Test wykazał około 0,52 ppm alkoholu w oddechu kierowcy.Pijany kierowca został zatrzymany.Przypominamy, że od 0,5 ppm w Polsce grozi odpowiedzialność karna.

2021-04-13
0

W sobotnie popołudnie kierowca ciężarówki przejechał pod prąd około 13 km

W sobotnie popołudnie kierowca ciężarówki przejechał pod prąd około 13 km.
Po zatrzymaniu się na parkingu przy autostradzie A22 Nogaredo West, na północ od Rovereto, mężczyzna przypadkowo wjechał na przeciwległy pas autostrady Brenner. Cudem uniknął wypadku.
Dojechał aż do zjazdu z autostrady Trient Süd. Tam ciężarówka została zatrzymana przez policję na parkingu awaryjnym.  http:///www.youtube.com/watch?v=5vG1vpdofnw

2021-04-12
0
171032707_2805873306291108_84577504454727023_n

5 KRAJÓW EUROPY WSCHODNIEJ ZWRÓCIŁY SIĘ DO ORGANÓW UNII EUROPEJSKIEJ Z PROŚBĄ O ODWOŁANIE WYMOGÓW DOTYCZĄCYCH POWROTU CIĘŻARÓWEK DO KRAJU REZYDENTA CO 8 TYGODNI

5 KRAJÓW EUROPY WSCHODNIEJ ZWRÓCIŁY SIĘ DO ORGANÓW UNII EUROPEJSKIEJ Z PROŚBĄ O ODWOŁANIE WYMOGÓW DOTYCZĄCYCH POWROTU CIĘŻARÓWEK DO KRAJU REZYDENTA CO 8 TYGODNI.Trwa walka niektórych krajów Europy Wschodniej z reformą międzynarodowego transportu drogowego, wprowadzoną przez Unię Europejską w ramach Pierwszego Pakietu Mobilności.

2021-04-10
0
170022647_2803909569820815_3503557148017869621_n

Niemiecka policja szukała kierowcy ciężarówki, a on napił się i zasnął w przyczepie auta

Niemiecka policja szukała kierowcy ciężarówki, a on napił się i zasnął w przyczepie auta.Historia na weekend, ale o trudnej codzienności. W poniedziałek 29 marca firma transportowa straciła kierowcę. Mężczyzna nie skontaktował się, samochodu nie udało się znaleźć – czas zgłosić się na policję. Wypadek?..
❓❓
Jak poinformował Logist.today w odniesieniu do portalu nordbayern.de, policja drogowa gminy Ansbach (kraj związkowy Bawaria) otrzymała powiadomienie o zniknięciu 35-letniego kierowcy ciężarówki. Według obliczeń zarządcy ciężarówka miała jechać do miasta Heilbronn (kraj związkowy Badenia-Wirtembergia), ale zniknęła. Kierowca nie skontaktował się. Wszystko mówiło o sytuacji awaryjnej.
❓ ❓
Policja zareagowała szybko i wysłała dwóch oficerów motocyklowych na poszukiwania. Patrolowcy poradzili sobie z zadaniem, znaleźli ciężarówkę w strefie rekreacyjnej Frankenhöhe-Nord, wzdłuż drogi A6.
Z kierowcą wszystko było w porządku – spał spokojnie, jak później lekarze pisali, „w stanie odurzenia alkoholowego”.Mężczyzna został obudzony i poproszony o wyjaśnienie, ale nie doszło do skutku. Kierowca nie mógł jasno wyjaśnić, co się z nim stało, ledwo trzymał się na nogach. Zamiast tego alkomat „odezwał się” – ponad 2 ppm alkoholu w wydychanym powietrzu. Policja postąpiła zgodnie z instrukcjami – zabrali klucze od auta i odjechali.

Kilka godzin później policja w Ansbach otrzymała wiadomość: na parkingu Frankenhöhe-Nord znajduje się pijany kierowca ciężarówki. Dzień dopiero się zaczął, a co jeśli usiądzie za kierownicą? Policja znowu wyjechała.To był ten sam kierowca, ale w nowym stadium odurzenia alkoholowego – alkomat pokazał ponad 3 ppm w wydychanym powietrzu.

2021-04-07
0