Portal giełdy ładunków i transportu Cargo.PL

Nietypowy ładunek: transport dwóch manatów z lotniska w Warszawie do wrocławskiego ZOO

61444

W środę, 6 września, do wrocławskiego ZOO trafiły dwa manaty karaibskie. Zwierzęta robią ogromne wrażenie, jednak jeszcze bardziej imponujący był transport tych morskich ssaków, które najpierw przyleciały z Singapuru do Warszawy, a później – już samochodem ciężarowym Volvo z naczepą firmy Heering – dotarły na Dolny Śląsk.

Manat niemal całe swoje życie spędza pod wodą, a bez niej potrafi wytrzymać maksymalnie trzy doby. Dlatego transport tego zwierzęcia z niemal drugiego końca świata wymaga niezwykle precyzyjnej logistyki, doskonałej organizacji i zaangażowania zespołu doświadczonych kierowców i weterynarzy.

Wielki ładunek i wielkie wyzwanie

- Sprowadzenie dwóch samic manata karaibskiego z Singapuru planowane było od zeszłego roku, udało się w tym. To bardzo skomplikowane i kosztowne przedsięwzięcie, nie tylko ze względu na masę i rozmiary manatów, ale również na fakt, że to zwierzęta wodne. Oznacza to, po pierwsze, bardzo trudny załadunek i rozładunek, bo jeden manat w transporcie to 1500 kg, przy czym zwierzę waży tylko 1/3 tej wagi. Po drugie dodatkowa trudność leży w ich biologii. Manaty są bardzo wrażliwe na zmianę warunków zewnętrznych, dlatego musieliśmy zapewnić im ściśle określone warunki podczas transportu – minimum 22 stopnie Celsjusza i 58% wilgotności. To z kolei wymagało odpowiedniego i szybkiego transportu – mówi Monika Kaczkowska, specjalista ds. marketingu wrocławskiego ZOO.

Na warszawskim Okęciu manaty znalazły się po niemal 13h lotu, który spędziły w specjalnej skrzyni wyłożonej wilgotnymi gąbkami. Później czekała je znacznie krótsza, ale nie mniej skomplikowana droga do Wrocławia. Do transportu wrocławskie ZOO postanowiło wykorzystać doświadczenie firmy „Waldek” Pałys, która już od 20 lat specjalizuje się w przewozie piskląt jednodniowych. We flocie firmy znajduje się niemal 30 pojazdów, w tym m.in. ciągniki Volvo FH i naczepy firmy Heering, wyposażone w nowoczesny system klimatyzacji. Bezpośrednio z kabiny kierowcy mogą w każdej chwili zmienić poziom wilgotności i temperaturę wewnątrz naczepy i dostosować ją do potrzeb przewożonego zwierzęcia.

Udany wyścig z czasem

W trasę z Warszawy do Wrocławia kierowcy nie wyruszyli sami. Wspierał ich 8-osobowy zespół składający się m.in. z 4 weterynarzy. Przez cały czas śledzili oni parametry życiowe manatów i decydowali kiedy wstrzymać transport i sprawdzić stan przewożonych zwierząt. W czasie transportu manaty były także wielokrotnie nawadnianie, dzięki czemu znacznie lepiej zniosły trudy podróży.

Kilka godzin później dwie samice w wieku 11 i 4 lat dołączyły już do kolegów – Armstronga i Gumle, którzy zamieszkują wrocławskie Afrykarium. Abel i Ling, bo tak nazywają się nowe „manatki”, zostały sprowadzone do Polski, w celu podtrzymania tego coraz rzadszego i zagrożonego gatunku.

- Zrobiliśmy to dla dobra populacji. By zachować wartościowe geny, należy krzyżować osobniki ze sobą niespokrewnione. Staramy się zapewnić przetrwanie gatunku w hodowli zachowawczej jaką prowadzą ogrody zoologiczne, bo populacja w środowisku naturalnym ma na to coraz mniejsze szanse. Dlatego właśnie podjęliśmy ryzyko transportu samic z „drugiego końca świata”. Oczywiście wcześniej bardzo dokładnie się do akcji przygotowaliśmy. Dzięki temu, załadunek, transport i rozładunek manatów udało nam się zamknąć w ciągu zaledwie 35 godzin. Zwierzęta są już prezentowane w jednym z basenów Dżungli Kongo – dodaje Monika Kaczkowska.

Raz pisklęta, raz manaty

Transport manatów został przeprowadzony niezwykle szybko i efektywnie, dzięki ogromnemu doświadczeniu pracowników firmy „Waldek” Pałys, którzy każdego dnia pokonują setki kilometrów samochodami ciężarowymi Volvo z serii FH, przewożąc pisklęta jednodniowe i jaja wylęgowe. – To bardzo delikatny i niezwykle trudny transport, którym na taką skalę zajmuje się niewiele firm w naszej części Europy. Pisklęta i jaja przewozimy nie tylko na obszarze kraju, ale także do Francji, bliskiej Afryki, czy Azji – daleko na Wschód od Moskwy. Obsługujemy także wszystkie największe lotniska w Europie: Paryż, Frankfurt, Amsterdam – wylicza Marcin Pałys, właściciel firmy.

Jego flota składa się niemal z 30 pojazdów. Każda naczepa może pomieścić do 120 tys. sztuk piskląt, jednak średnio przewozi ok. 80 tys. malutkich kurczaków. – Każdy ciągnik wykonuje ok. 4 tras w miesiącu. Co powoduje, że w ciągu 30 dni jesteśmy w stanie przewieźć ponad 8 milionów piskląt – mówi Pałys.

Naczepa do zadań specjalnych

Doskonałym uzupełnieniem ciągników siodłowych Volvo są naczepy firmy Heering, która od lat specjalizuje się w dostarczaniu trwałych rozwiązań w zakresie transportu żywych zwierząt. Dziś, dzięki innowacyjnym systemom technologia dostarczana przez Heering pozwala transportować pisklęta nawet na bardzo duże odległości bez konieczności częstych przystanków. – Kiedyś takie przewozy można było realizować tylko w nocy, a co kilkadziesiąt kilometrów trzeba było się zatrzymywać, by sprawdzić kondycję zwierząt. Dziś nie jest to konieczne. W każdej chwili możemy zwiększyć lub zmniejszyć temperaturę lub zmienić poziom wilgotności. To podnosi komfort naszej pracy na zupełnie inny poziom – wskazuje Marcin Pałys. Dodaje jednak, że choć nowoczesna i bezpieczna flota ma ogromne znaczenie w prowadzonej przez niego działalności, to wciąż kluczowy pozostaje czynnik ludzki. – To bardzo specyficzny rodzaj transportu, do którego nie można wyznaczyć przypadkowych kierowców. Nasi kierowcy przechodzą specjalne dodatkowe szkolenie, a we wszystkie trasy jeżdżą w podwójnej obsadzie. Muszą nie tylko dojechać z punktu A do B, ale także cały czas czuwać nad poziomem temperatury i wilgotności oraz niezwykle delikatnie i precyzyjnie prowadzić pojazd. Właśnie dlatego w naszym zespole od lat jeżdżą niemal Ci sami ludzie, którzy świetnie znają się na swojej pracy i nie boją się kolejnych wyzwań, takich jak m.in. przewóz manatów. Trudno z resztą oczekiwać, by w najbliższym czasie przytrafił nam się bardziej spektakularny ładunek – podsumowuje Marcin Pałys.

Komentarze

Na razie nie ma komentarzy


Twój komentarz

Podpis:

Aktualności

przeladowane

Wielkopolscy inspektorzy eliminowali z ruchu (bardzo!) przeładowane pojazdy

Dwa wszczęte postępowania administracyjne wobec przewoźników w sprawie nałożenia kar za naruszenia, za które grozi kara pieniężna do 15 000 złotych oraz pięć wystawionych mandatów karnych kierowcom na łączną kwotę 2 350 zł – to efekt kontroli wagowej pojazdów, które przeprowadzili jednego dnia wielkopolscy inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego.

2017-09-24
0
slask_smieci-1

Śląscy inspektorzy ujawnili nielegalny przywóz odpadów komunalnych do Polski

Wszczęciem przez Inspekcję Transportu Drogowego postępowania administracyjnego wobec polskiego przewoźnika, zagrożonego karą pieniężną w wysokości 10 000 złotych oraz zawiadomieniem Policji, Prokuratury, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska zakończyła się kontrola zespołu pojazdów, którym wykonywano nielegalny transport odpadów komunalnych.

2017-09-23
0